<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-7062654418420796934</id><updated>2012-02-16T20:00:51.413+01:00</updated><category term='2. Ustronie wewnętrzne'/><category term='1. Białystok literacki'/><category term='0. Wstęp'/><title type='text'>Słowa, poza słowami...</title><subtitle type='html'>Sit finis libri, non finis quaerendi</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><author><name>[/s]</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>7</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7062654418420796934.post-3121938787634433013</id><published>2009-09-13T20:49:00.005+02:00</published><updated>2009-09-13T20:59:45.502+02:00</updated><title type='text'>Z „BŁYSKÓW TRZECICH” JULII HARTWIG</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_lRWo9Uysqjs/Sq0_i3AfmeI/AAAAAAAAAhE/lNMCui0JLFU/s1600-h/B%C5%82yski+trzecie_Julia+Hartwig.jpg"&gt;&lt;img style="float:left; margin:0 10px 10px 0;cursor:pointer; cursor:hand;width: 132px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_lRWo9Uysqjs/Sq0_i3AfmeI/AAAAAAAAAhE/lNMCui0JLFU/s200/B%C5%82yski+trzecie_Julia+Hartwig.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5381026997891733986" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;p align="justify"&gt;Bliska osoba podarowała mi ostatnio lekturę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Trzecich błysków”&lt;/span&gt; &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Julii Hartwig&lt;/span&gt; – kontynuację formy fragmentu, którą poetka zainicjowała w „Zwierzeniach i błyskach” przed kilkoma laty. Lektura, nie powiem, była dla mnie czystą przyjemnością, choć poczułem się nieco rozczarowany, gdyż spodziewałem się w tej książce znaleźć zdecydowanie więcej refleksji osobistych autorki. Tymczasem często spotykałem się z cytatami, które zdążyły już, tak mi się przynajmniej wydaje, stać się zdaniami dość może powszechnymi. Mimo wszystko ten rodzaj formy literackiej – fragment, zawsze bardzo mnie pociągał: notowanie myśli, które niespodziewanie pojawiają się w naszej głowie, „rozbłyskują”, czy to w nowych zastanych przez nas sytuacjach egzystencjalnych, czy to za sprawą kolejnych przeczytanych lektur, czy też obejrzanego filmu. Te ułamki składają bowiem bezustannie naszą percepcję…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z pewnością Julii Hartwig nie spodoba się sposób w jaki potraktowałem jej pisanie... W „Błyskach trzecich” czytamy bowiem: „Są czytelnicy, którzy z zapałem wyławiają z prozy lub wierszy tak zwane mądre zdania. Te „mądre zdania” przyczyniają się nieraz do literackiej sławy i popularności pisarza. Dzisiejsze pisarstwo ucieka od takich zdań, a ja zawsze czułam do nich niechęć. „Błyski” zamierzone były jako zapis tego, co momentalne, nie do końca określone. Ale i tu, zapewne, wdarły się takie zdania, dzięki ich nieodpartej sile przebicia (s. 117)”. Niestety, należę do takich „wyławiaczy mądrych zdań”… Kolekcjonowanie ich było zresztą jednym z założeń niniejszej strony. Za cel postawiłem sobie scalenie tych kawałków literatury, które wydają mi się cenne, godne upamiętnienia, chociażby właśnie przez odnotowywanie ich w jednym miejscu. Kto wie, być może przyświecała mi idea podobna do tej, którą Czesław Miłosz zawarł w swoich „Kronikach”: „A jest jeszcze rzeczywistość trzecia, trudno orzec na ile prawdziwa: ta, którą znajdujemy utrwaloną w języku ludzkiej mowy czy obrazów, zawsze niepełna, rozbita na okruchy, fragmenty, i składana na nowo Wedla prawa selekcji czyli formy. Mój wiek dwudziesty napierał na mnie wielością takich świadectw o bezustannej zmianie, o „historycznym przyśpieszeniu”, podsuwając pamiętniki, powieści, następujące po sobie szkoły malarstwa, nade wszystko jednak „fotografie z epoki” i taśmę filmową od początków kina. W porównaniu z rzeczywistością doznaną a nigdy nie utrwaloną była to kropla w morzu, ale niewątpliwie w mojej wyobraźni nakładały się na siebie sceny, które sam oglądałem i te, które przyszły z lektur, z wizyt w muzeach nowoczesnej sztuki, z filmu (…). Kiedy rozważam teraz, skąd wziął się u mnie zamysł lepienia fragmentów, zmuszony jestem przyznać się: z rozpaczliwej niewystarczalności języka, z wiedzy o tym, że rzeczywistość opisana, namalowana czy sfilmowana jest zupełnie inna niż ta dana nam bezpośrednio, i że im gładszy opis, tym od niej dalej. Więc niech będą pomieszane ze sobą wycinki prasowe, ustępy z książek, osobiste wspomnienia, reminiscencje z dzieł przeczytanych – tak czy tak źle, ale może przynajmniej coś da się schwytać więcej niż na fotografii”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pozwoliłem więc sobie poniżej dokonać pewnej selekcji „Błysków trzecich”. Wynotowałem kilka najlepszych moim zdaniem fragmentów z tego dzieła. Oczywiście kierowałem się przy tym kryterium bardzo subiektywnym, wybierające te myśli, które współgrają między innymi z tematem mojego bloga. Zaprezentowane zdania uważam za najciekawsze, najbardziej udane i olśniewające błyski:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Wspierają się ogródkiem działkowym, kotem, psem.&lt;br /&gt;Może to i lepsze niż ślęczeć nad kartką papieru, żeby wyrazić to, co niewyrażalne, żeby wyobrazić to, co wyobrażalne.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Ptak wie, że nosi w sobie śmierć, a śpiewa.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Oni mogli to przeżyć, a wy nie możecie tego wysłuchać?&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Poezja jako „poznanie całkowite i olśniewające”.&lt;br /&gt;Ale to już mistyka poezji.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Najbardziej wytrwały stylista, jakim był Flaubert, wyznaje, że najczystszą sztuką byłaby książka opisująca Nic.&lt;br /&gt;A spędzał nad pisaniem noce i dnie.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Powtórzmy jeszcze raz zdanie Rimbauda:&lt;br /&gt;Prawdziwe życie jest nieobecne.&lt;br /&gt;*&lt;br /&gt;Czy istotnie słowa „Jam jest, który jest” znaczą w chrześcijaństwie, że tylko Bóg istnieje realnie?&lt;br /&gt;Co wobec tego znaczy: realnie?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Julia Hartwig&lt;/span&gt;, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Trzecie błyski&lt;/span&gt;, Wydawnictwo Sic!, Warszawa 2008)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7062654418420796934-3121938787634433013?l=slowa-poza-slowami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/feeds/3121938787634433013/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/09/z-byskow-trzecich-julii-hartwig.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/3121938787634433013'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/3121938787634433013'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/09/z-byskow-trzecich-julii-hartwig.html' title='Z „BŁYSKÓW TRZECICH” JULII HARTWIG'/><author><name>[/s]</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_lRWo9Uysqjs/Sq0_i3AfmeI/AAAAAAAAAhE/lNMCui0JLFU/s72-c/B%C5%82yski+trzecie_Julia+Hartwig.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7062654418420796934.post-2518045235407029878</id><published>2009-09-04T18:32:00.003+02:00</published><updated>2009-09-04T18:39:44.272+02:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1. Białystok literacki'/><title type='text'>NASZ I NIE NASZ KAZANECKI…</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;W ramach obchodów roku &lt;a href="http://www.wieslaw-kazanecki.pl/"&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wiesława Kazaneckiego&lt;/span&gt;&lt;/a&gt; Stowarzyszenie „Fabryka Bestsellerów” zainicjowało filmowe wspomnienie poświęcone osobie tego wybitnego poety urodzonego w Białymstoku. Materiał uważam za dość ciekawy i cenny, chociażby ze względu na istotne uwagi historyczno-literackie. W projekcie „Splątane są na zawsze: dzień, miasto i moje ciało” pada bowiem bolesne, ale bardzo uczciwe zdanie: Kazanecki jest znakiem firmowym literackiego Białegostoku. Zanim zaistniał jako poeta, już zapadła decyzja, że zostanie białostockim poetą. A przecież, jak słusznie zauważa dr hab. Dariusz Kulesza – debiutancki tomik Kazaneckiego wychodzi przecież wcale nie w Białymstoku, ale w katowickim „Wydawnictwie Śląsk”. Zwykliśmy uważać Kazaneckiego za poetę własnego, tymczasem warto wiedzieć, iż nawet przed śmiercią autor nie miał możliwości wydania książki w swoim rodzinnym mieście…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;O Wiesławie Kazaneckim mówią: Elżbieta Kozłowska- Świątkowska, Ryszard Doliński, Ks. Czesław Gładczuk, dr hab. Dariusz Kulesza, Jan Leończuk, Józef Makowiecki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="400" height="300"&gt;&lt;param name="allowfullscreen" value="true" /&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always" /&gt;&lt;param name="movie" value="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=6364098&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" /&gt;&lt;embed src="http://vimeo.com/moogaloop.swf?clip_id=6364098&amp;amp;server=vimeo.com&amp;amp;show_title=1&amp;amp;show_byline=1&amp;amp;show_portrait=0&amp;amp;color=&amp;amp;fullscreen=1" type="application/x-shockwave-flash" allowfullscreen="true" allowscriptaccess="always" width="400" height="300"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;p&gt;&lt;a href="http://vimeo.com/6364098"&gt;Splątane są na zawsze: dzień, miasto i moje ciało / Wiesław Kazanecki&lt;/a&gt; from &lt;a href="http://vimeo.com/user1216028"&gt;znahor&lt;/a&gt; on &lt;a href="http://vimeo.com"&gt;Vimeo&lt;/a&gt;.&lt;/p&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7062654418420796934-2518045235407029878?l=slowa-poza-slowami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/feeds/2518045235407029878/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/09/nasz-i-nie-nasz-kazanecki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/2518045235407029878'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/2518045235407029878'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/09/nasz-i-nie-nasz-kazanecki.html' title='NASZ I NIE NASZ KAZANECKI…'/><author><name>[/s]</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7062654418420796934.post-8449838237000465412</id><published>2009-07-08T17:31:00.001+02:00</published><updated>2009-07-08T17:32:47.242+02:00</updated><title type='text'>PODPATRYWANIE ŻYCIA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;W swoim domowym archiwum znalazłem kilka kartek z notatkami sporządzonymi przed laty. Jeden z cytatów tam znalezionych zadziałał na mnie niczym prawdziwa duchowa odtrutka, ostatnio bowiem coraz częściej odnoszę wrażenie, że poglądy ludzi, z którymi się często przypadkiem nawet spotykam działają na mnie jak trujący bakcyl smutku. Jeśli podpatrywanie życia ma polegać wyłącznie na tropieniu i akceptowaniu jego sztywnej logiki, to jest to najprawdopodobniej wypatrywanie samej śmierci – powiedziałem sobie w duchu…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Biologowie za pomocą kamer podpatrzyli, że umierający liść lub kwiat, zanim skona, tuż przed momentem śmierci, na ułamek sekundy, pręży się i pięknieje, jakby rozkwitał” (Arkadiusz Pacholski, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Pochwała stworzenia&lt;/span&gt;).&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7062654418420796934-8449838237000465412?l=slowa-poza-slowami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/feeds/8449838237000465412/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/07/podpatrywanie-zycia.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/8449838237000465412'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/8449838237000465412'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/07/podpatrywanie-zycia.html' title='PODPATRYWANIE ŻYCIA'/><author><name>[/s]</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7062654418420796934.post-6690903512515055503</id><published>2009-03-21T22:49:00.009+01:00</published><updated>2009-03-21T23:00:30.484+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='2. Ustronie wewnętrzne'/><title type='text'>ZATRUTY HACZYK JOGI</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Niektórzy moi znajomi stanowczo nie pochwalają moich zainteresowań religiami Wschodu. Są beznadziejnie zapatrzeni w prawomyślną ścieżkę odnajdywania Pana. Gdy napomknąłem im któregoś razu o jodze, nieomal zostałem posądzony o apostazję. –Uważaj to wrota szatana! Joga nie jest żadną gimnastyką, to jedynie środek do osiągnięcia niebezpiecznego celu, jakim jest oddanie się siłom nieczystym, mocom okultystycznym, demonom… – te słowa zabrzmiały nade mną niczym wyrok. Musiałem darować więc sobie dalsze wywody o pozytywnym wpływie asan na układ psychiczny i fizyczny, odpuściłem argumenty o naukowych dowodach na to, że joga czyni nas bardziej przytomnymi, wrażliwszymi, otwartymi na świat. – Spójrz w jaki sposób umarł Budda – odszedł z tego świata w pozycji lotosu, ze spokojem wycofując się w głąb siebie. Jezus natomiast umarł z bólu rozciągnięty na krzyżu w geście ukazującym pragnienie przyciągnięcia wszystkich do siebie – skwitowali mnie adwersarze innym razem. Czyżby moi bracia-katolicy przejawiali tu pewien resentyment? Czyżby dla nich medytacja stanowiła błędną, bo łatwiejszą ścieżkę zbawienia – ucieczkę?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może jako katolik nie powinienem się do tego przyznawać, ale nie rozumiem całkiem, gdy na pewnym chrześcijańskim portalu czytam: „Mój Ojcze, nasz Ojcze. Modlitwa chrześcijańska zakłada odrębność osób. Jeśli ćwiczę jogę, moje „ja" osobowe się rozpływa, coraz mniej jestem w stanie się modlić. Owszem, mogę wprawdzie odczuwać naturalną pogodę ducha, uspokojenie, ale nie ma to nic wspólnego z pokojem nadprzyrodzonym, który może nam dać wyłącznie Duch Święty. Pokój Ducha Świętego jest wspólnotą, komunią z Ojcem i Synem w osobowej relacji zaufania i miłości”. Co takiego dyskwalifikuje jogina w poznaniu Boga? Przecież człowiek staje się obrazem Boga, którego wielbi. Czy mam poznawać go tylko w ciasnych granicach pojęć? Nie można modlić się w duchu, w głębi swego serca? W cichości medytacji?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ten tekst mógłbym potraktować jako ripostę na powyższe uwagi moich rozmówców, tak się jednak nie stanie, gdyż nie zamierzam siebie i innych przekonywać, dedykuję go jedynie swemu długotrwałemu milczeniu w tamtej polemice. Jeśli połknąłem zatruty haczyk jogi, nie przyznaję się do błędu. Czyż wolność nie zdobywa się przez doświadczenie? „Nieistotne jest zaprzeczanie realności doświadczenia jogicznego czy krytyka niektórych jego aspektów ze strony kogoś, komu obca jest bezpośrednia znajomość praktyki jogicznej; stany jogiczne wykraczają bowiem poza stan, którym jesteśmy ograniczeni krytykując je” – pisze Mircei Eliade w swej książce „Joga i nieśmiertelność”. Trop na który natrafiłem u rumuńskiego religioznawcy zaprowadził mnie do hezychastów (XIV w., ‘ησυχασμóς, hesychasmos; od greckiego ‘ησυχία, hēsychía – wyciszenie), mistyków ćwiczących się w modlitwie w sercu. Eliade pisze, iż pewne wstępne metody ascezy i sposoby modlitwy używane przez mnichów hezychastów wskazują punkty zbieżne z technikami jogi, zwłaszcza z pranajamą. Może więc jednak medytacyjne techniki Wschodu nie muszą być wcale aż tak odległe od naszej tradycji religijnej? Doktryny hezychastów znane były jeszcze w XVIII wieku. Wyznawali je między innymi mnisi z Athos. Tekst, z lekturą którego Was teraz zostawiam to fragment &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;„Encheiridionu” Nikodema Hagioryty&lt;/span&gt;:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Dlaczego należy zatrzymać oddech w czasie modlitwy. Ponieważ myśl, albo działanie myśli przyzwyczaiło się od wczesnych lat do rozprzestrzeniania się i rozpraszania na zmysłowo postrzegane przedmioty świata zewnętrznego, dlatego, gdy odmawia tę modlitwę, niech nie oddycha nieprzerwanie zgodnie z naturalnym przyzwyczajeniem, lecz niech zatrzyma nieco oddech, dopóki po raz pierwszy nie wypowie wewnętrznie słów modlitwy, i potem niech oddycha, jak nauczali święci Ojcowie. Jako że przez to chwilowe zatrzymanie oddechu serce czuje się skrępowane i ściśnięte, wobec czego doświadcza cierpienia nie otrzymując powietrza, którego wymaga jego natura: a umysł z kolei dzięki tej metodzie łatwiej się koncentruje i zwraca ku sercu (…). Gdyż przez to chwilowe zatrzymanie oddechu nieczułe i ociężałe serce staje się delikatniejsze i zwiększa się jego wilgotność, i będąc odpowiednio ściśnięte i ogrzane, staje się wobec tego czułe, wrażliwe, pokorne i bardziej skłonne do skruchy i do łatwego płaczu (…). Ponieważ przez to krótkie zatrzymanie serce doznaje niedostatku i cierpienia, i przez ten niedostatek i przez to cierpienie wyrzuca z siebie połknięty uprzednio zatruty haczyk przyjemności i grzechu…”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;(M. Eliade, &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Joga i nieśmiertelność&lt;/span&gt;, PWN, Warszawa 1984, s. 79-80)&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7062654418420796934-6690903512515055503?l=slowa-poza-slowami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/feeds/6690903512515055503/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/03/zatruty-haczyk-jogi.html#comment-form' title='Komentarze (4)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/6690903512515055503'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/6690903512515055503'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/03/zatruty-haczyk-jogi.html' title='ZATRUTY HACZYK JOGI'/><author><name>[/s]</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>4</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7062654418420796934.post-212616667581955417</id><published>2009-03-02T20:32:00.020+01:00</published><updated>2009-03-21T22:38:27.581+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1. Białystok literacki'/><title type='text'>FRAGMENTY ZAPISU BENEFISU JERZEGO PLUTOWICZA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Bardzo żałuję, że nie mogłem być na benefisie Jerzego Plutowicza, który odbył się 28 maja ubiegłego roku w białostockiej kawiarni „Fama”. Tak się jednak złożyło, że jakiś tydzień temu w programie &lt;a href="http://www.radio.bialystok.pl/tk"&gt;„Trochę kultury”&lt;/a&gt; Radio Białystok wyemitowało fragmenty relacji z tej jubileuszowej imprezy. Zapis pozwoliłem sobie zaprezentować na swym blogu. O osobie Jerzego Plutowicza i jego twórczości w sposób zajmujący mówią tu m.in.: Jan Kamiński, Jacek Breczko, Krzysztof Gedroyć. Z beneficjentem rozmawia Dorota Sokołowska. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podobno artysta oddał się ostatnio wytężonej pracy, więc pewnie w następnym roku możemy spodziewać się kolejnej jego książki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="353" height="132"&gt;&lt;embed src="http://www.goear.com/files/external.swf?file=e9cd607" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" quality="high" width="353" height="132"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7062654418420796934-212616667581955417?l=slowa-poza-slowami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/feeds/212616667581955417/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/03/o-ciszy-i-namaszczeniu-przez-stachure.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/212616667581955417'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/212616667581955417'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/03/o-ciszy-i-namaszczeniu-przez-stachure.html' title='FRAGMENTY ZAPISU BENEFISU JERZEGO PLUTOWICZA'/><author><name>[/s]</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7062654418420796934.post-1485385538147882606</id><published>2009-03-01T18:15:00.013+01:00</published><updated>2009-03-21T22:37:18.696+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='1. Białystok literacki'/><title type='text'>FENOMEN JERZEGO PLUTOWICZA</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Jakiś czas temu natrafiłem w sieci na krótki film nakręcony dla &lt;a href="http://www.tvbialystok.pl/"&gt;TV Białystok&lt;/a&gt; prezentujący osobę &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jerzego Plutowicza&lt;/span&gt; (47), poety, dziennikarza, tłumacza, laureata wielu nagród, między innymi Nagrody Literackiej im. Wiesława Kazaneckiego w 2006 roku (zbiorek esejów literacko-filozoficznych „Nagle, w świecie”).&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;Nie znam chyba w białostockim świecie literackim drugiego poety o tak wielkiej wrażliwości, niebywałej zdolności odczuwania głębi, tajemniczości i niezwykłości świata oraz wyrażania tego świata w słowach najprostszych. Trudno też o drugiego takiego artystę, którego samodzielność sądów, niebywała erudycja i odważne spojrzenie na literaturę mogłyby tak intrygować: „Filozof Nietzsche wyróżnił przed laty apollińskie i dionizyjskie źródła twórczości artystycznej, a więc założył różnorodność. Być może są także inne źródła, których nie znamy. Gdybyśmy byli tak logiczni i racjonalni, gdybyśmy tak wszystko dokładnie wiedzieli, czym ta straszna poezja jest i po co ona jest, może nie musielibyśmy wówczas niczego pisać i tworzyć, ani mieć wątpliwości. Ani nadziei” („Zapomniana wojna”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Urok Jerzego Plutowicza tkwi też w jego niespotykanej skromności, niesamowitym wyciszeniu. W jego zachowaniu nie ma nic z artystycznego nadymania się, popisu. Aż można by powtórzyć za Janem Kamińskim: „duży skromny człowiek”. Człowiek sytuujący się poza snobizmem środowiskowego getta artystycznego, związkami, klubami i stowarzyszeniami, gardzący grymasami i pozami salonów. Deklarując się jako przeciwnik używania literatury do ideologicznych i politycznych wojenek, roztrząsania pseudoproblemów narodowych, czczego moralizowania, azylu dla słowa i życia szuka gdzie indziej… „Rzeczywistość – czyżby marna, bo antyspołeczna, antypolityczna, antologiczna. Tutaj dopiero zaczyna się poezja.” – pisze w innej swej książce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Twórczość Jerzego Plutowicza godna byłaby jeszcze osobnej notki na tym blogu… Tymczasem poniżej prezentuję filmik przybliżający postać tego artysty.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="425" height="344"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/niV5Acay-VU&amp;hl=pl&amp;fs=1"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/niV5Acay-VU&amp;hl=pl&amp;fs=1" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="425" height="344"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7062654418420796934-1485385538147882606?l=slowa-poza-slowami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/feeds/1485385538147882606/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/03/fenomen-jerzego-plutowicza.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/1485385538147882606'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/1485385538147882606'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/03/fenomen-jerzego-plutowicza.html' title='FENOMEN JERZEGO PLUTOWICZA'/><author><name>[/s]</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-7062654418420796934.post-7902394100798497847</id><published>2009-02-17T20:17:00.006+01:00</published><updated>2009-03-21T22:37:44.850+01:00</updated><category scheme='http://www.blogger.com/atom/ns#' term='0. Wstęp'/><title type='text'>PARĘ SŁÓW WSTĘPU</title><content type='html'>&lt;p align="justify"&gt;Od pewnego, dłuższego już zresztą, czasu fascynuje mnie idea układania literatury według jakiegoś specyficznego autobiograficznego klucza: prezentowanie własnych interpretacji utworów literackich, gromadzenie w jednym miejscu odkrywanych na przestrzeni czasu wierszy, dopisywanie przemyśleń do fragmentów przeczytanych dzieł, zbieranie wypisów i sentencji budujących prywatną ostoję myśli. Każdy z nas, przynajmniej tych szanujących się czytelników, idzie bowiem jakimś indywidualnym szlakiem czytelniczych wyborów, pod wpływem takich, a nie innych lektur konstruuje swoje sądy, buduje światopogląd. Poznane prawdy literackie konfrontuje następnie z prawdami życia, sensami własnej egzystencji. Spotkania z literaturą zawsze uważałem za wielce ekscytujące i inspirujące, choć nie pozbawione pewnego ryzyka… &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Projektowi niniejszemu nie chcę narzucać ścisłej kompozycji. W jakim kierunku będzie ewoluowało moje pisanie, okaże się z czasem. Jedno jest natomiast pewne: umieszczał tu będę bieżące fragmenty tekstów, które mnie w jakiś sposób zaintrygowały i natchnęły, pozwoliły na lepsze zrozumienie siebie samego i otaczającego mnie świata… Dlaczego by nie zaprezentować swoich impresji Czytelnikowi po drugiej stronie kabla internetowego? Zbieranie wycinków i cytatów, spisywanie własnych przemyśleń i interpretacji wyłącznie do swej wiadomości, potocznie mówiąc „do szuflady”, wydaje się nudne, jednowymiarowe. Publikowanie w sieci zawiera w sobie natomiast coś zdecydowanie bardziej konstruktywnego – ktoś zostawi jakiś komentarz, podsunie link, zaproponuje nowe spojrzenie...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zakładając ten blog, długo zastanawiałem się nad tytułem, który trafnie oddałby kierunek moich tutejszych poszukiwań... Nie sposób zaprzeczyć,że im bardziej zapalonymi czytelnikami się stajemy, tym coraz większą potrzebę lektur odczuwamy. Zamykając jedną książkę, skazujemy się na stos kolejnych. Ta banalna prawda, że litera nigdy nie nasyci głodu sensu, że słowo nie będzie przystawalne do świata i życia jest przerażająca. Z drugiej strony, pozostaje jednak świadomość, że język ludzki to przecież jedyny z dostępnych nam środków przekształcania rzeczywistości, przedłużania jej sensu. „Słowa, poza słowami” – dwa różne obszary poznania, niepokojąca i tajemnicza dychotomia… Oto problematyka, której między innymi postanowiłem stawić tu czoło. Czy mi się uda?&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Chciałbym by ten blog przetrwał próbę czasu, chciałbym by stał się twórczym terytorium poszukiwań nie tylko dla mnie…&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/7062654418420796934-7902394100798497847?l=slowa-poza-slowami.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/feeds/7902394100798497847/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/02/pare-sow-wstepu.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/7902394100798497847'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/7062654418420796934/posts/default/7902394100798497847'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://slowa-poza-slowami.blogspot.com/2009/02/pare-sow-wstepu.html' title='PARĘ SŁÓW WSTĘPU'/><author><name>[/s]</name><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><thr:total>0</thr:total></entry></feed>
