niedziela, 16 sierpnia 2015

ZIOŁA SÁNDORA MÁRAIEGO (2)

Z całego zielnika Sándora Máraiego doprawdy trudno jest mi wybrać jakiś jeden wybitnie dobry fragment. Wszystkie rozdzialiki są jednakowo świetne: doskonałe wyczucie słowa, kunszt formy i życiowa mądrość sprawiają, że tę prozę czyta się z wielką przyjemnością.
Kolejny zaproponowany przeze mnie fragment wpisuje się doskonale w tematykę mojego bloga, dorzucam więc go do swojej prywatnej kolekcji „działu pozasłownego”:

O gadułach

Przymus gadania dla większości ludzi jest jednoznaczny z prawem życia; gadają, póki zyją; dopóki gadają, żyją, nie myślą lecz gadają, a więc, tak im się wydaje, są. W rzeczywistości jednak nie ma ich, w tym sensie, w jakim jest ten, kto myśli; jedynie gadają; a ten, kto gada, nie myśli. Człowiek myślący, gdy tylko może, milczy; a gdy już nie może dłużej milczeć, wówczas mówi lub pisze. Ale czyni to tylko w ostatecznej potrzebie. Dla gaduły natomiast wartkie mówienie, za pomocą którego wysyła w świat mnóstwo niezbornych informacji, alkaliczne tęsknoty, niezgrabne spostrzeżenia, powierzchowne uwagi, jakie zmysły dostarczają do jego świadomości - jest życiową potrzebą. Możliwe, że pękłby, gdyby nie gadał. Nie przetrawia materii świata, natomiast ją wypluwa, wyrzuca z siebie w stanie równie surowym, w jakim ją przyjął. Nie ma takiej prośby ni groźby, która mogłaby mu zamknąć usta. Zagada cały świat, który potem będzie nie do wytrzymania: bo kiedy przemówi gaduła, znikną pojęcia, a świat napełni się słowami”.


(Sándor Márai, Księga ziół, Czytelnik, Warszawa 2009, s. 74)